Panie Ministrze! Prawo pracownicze jest nagminnie łamane. Nie chodzi tutaj tylko o niewypłacanie wynagrodzeń,
Panie Ministrze! Prawo pracownicze jest nagminnie łamane. Nie chodzi tutaj tylko o niewypłacanie wynagrodzeń, ale o rażące zaniedbania w bezpieczeństwie pracy.
Chciałbym tutaj przytoczyć przykład tragicznego zajścia w jednym z krakowskich zakładów, które spotkało pracującego tam mężczyznę. Został on wciągnięty i przemielony przez tryby maszyn. Po człowieku została tylko ręka. To życie ludzkie kosztowało zaledwie 20 zł, bo właśnie tyle kosztuje obudowa ochronna urządzenia, która nie doprowadziłaby do takiego tragicznego w skutkach zajścia. W roku 2002 wydarzyło się w Polsce 80 tys. wypadków przy pracy; 520 osób straciło w nich życie, 1000 zostało ciężko rannych. Wypłata rent inwalidzkich i rodzinnych kosztowała dotychczas państwo 4,2 mln zł. Biorąc pod uwagę inne koszty, przestoje przedsiębiorstw, koszty kontroli i ekspertyz, szacuje się, że zaniedbania w bezpieczeństwie pracy kosztują nas rocznie 21 mln zł. Wydaje mi się, że w tej sytuacji powinniśmy zadbać o bezpieczeństwo pracy, niż ponosić tak ogromne koszty rent i długotrwałego leczenia chorób zawodowych. Tylko że przepisy prawne zamiast zmienić tę makabryczną sytuację jeszcze jej sprzyjają. Znowelizowany Kodeks pracy wprowadził obowiązek powoływania służb nadzorujących warunki pracy tylko w przedsiębiorstwach zatrudniających ponad 100 pracowników. Takich przedsiębiorstw w Polsce jest zaledwie 0,8%. Wydaje mi się, że w każdym zakładzie pracy, niezależnie od liczby zatrudnionych tam pracowników, powinni być przedstawiciele załogi zajmujący się warunkami pracy.
Wobec tego pytam pana ministra:
1. Kiedy rząd uchwali ustawę dotyczącą prawa pracy i jego przestrzegania?
2. Kiedy zostaną przywrócone związki zawodowe, które będą służyły i broniły praw pracowniczych?
3. Dlaczego życie człowieka tak wiele warte jest pomijanym tematem?
Z poważaniem
Poseł Maria Zbyrowska
Dębica, dnia 13 maja 2003 r.