Interpelacje Poselskie

1989 - 2005

   Szanowna Pani Minister! Nawiązując do odpowiedzi na interpelację nr 269 posła Zbigniewa Wassermanna w

   Szanowna Pani Minister! Nawiązując do odpowiedzi na interpelację nr 269 posła Zbigniewa Wassermanna w sprawie nadzoru służbowego nad przewlekłymi postępowaniami, w trakcie których naruszono prawa pokrzywdzonych i w konsekwencji postawiono ich w stan oskarżenia wskutek domagania się ochrony tych praw, podnoszę, że przedmiotowa odpowiedź na tę interpelację nie jest wyczerpująca. Odpowiedź omawia jedynie problem stawiania byłych pokrzywdzonych w stan oskarżenia, informując w sposób wyjątkowo lakoniczny o tym, że prokuratury apelacyjne uważają, iż prawa pokrzywdzonych w pierwotnych procesach były należycie respektowane. Nie jest to prawda i trudno uwierzyć w to, że Prokuratura Krajowa bez analizy akt związanych z zarzutami twierdzi, że problem nie jest istotny.

   Prokuratura przemilcza więc bardzo duże zjawisko, u którego podstaw leżą przedwczesne decyzje o umorzeniu. Z analizy sposobu badania przez prokuraturę problemu pokazanego przez posła Zbigniewa Wassermanna wydawać by się mogło, że celowo zawężono całość zjawiska, ograniczając się jedynie do specyfikacji postępowań zarejestrowanych w ww. okresie. Większy obraz dawałaby analiza zarówno prowadzonych przez prokuraturę, jak i już wniesionych do sądu aktów oskarżenia.

   Po pierwsze - w wykazie ujęto jedynie okres jednego roku, po drugie - wymienione przykłady to nie są wszystkie przypadki. Za paradoks trzeba uznać, iż w omawianym okresie m.in. mnie postawiono na identycznej zasadzie zarzuty. Wykaz, który nie pokazuje mojego przypadku, należy uznać, krótko mówiąc, co najmniej za nieprawdziwy.

   Innym przypadkiem jest sprawa Rafała Nowaka zam. w Pińczowie, któremu koledzy obwinianych przez niego policjantów z naruszeniem Konwencji Praw Człowieka, tj. prawa do obiektywnego osądu, postawili zarzut utrudniania kontroli drogowej. O domniemanym przestępstwie rzekomo pokrzywdzeni policjanci zawiadomili komendę dopiero 24 godziny po tym, jak Rafał Nowak zgłosił się (zrobił to natychmiast po kontroli, podczas której wzywał ich do wezwania pomocy, czego odmówili) do pogotowia ratunkowego z uszkodzoną przez policjantów ręką.

   Jak widać na tym przypadku, zachowanie policjantów było irracjonalne i z absolutną pewnością zgłoszenie przestępstwa, o którym nie meldowano oficerowi dyżurnemu, nosi cechy obrony przez atak. Jest oczywiste, że, po pierwsze, policjant/oskarżyciel nie postawi zarzutów swoim kolegom, nawet jeżeli ma się to stać pośrednio, poprzez danie wiary pierwotnie pokrzywdzonemu, po drugie, niedopuszczalne jest, aby takie dochodzenie w Polsce prowincjonalnej, gdzie siła układów jest ogromna, prowadziła w swojej sprawie lokalna Policja. Dawanie wiary temu, iż może ona być bezstronna, jest żałosną naiwnością. Trzeba też powiedzieć, że Rafał Nowak kilkakrotnie dowiódł komendantowi Policji w Pińczowie, że jego podwładni naruszają prawo (pisemne odpowiedzi).

   Innym przykładem postępowania, też z Pińczowa, prowadzonego po wyłączeniu prokuratury w Jędrzejowie, jest przypadek rzekomego pomówienia sędziego Sądu Rejonowego w Jędrzejowie. To postępowanie jako ewidentnie identyczne z tymi, o jakich mówi poseł Wassermann, prokuratury kieleckie przed ministerstwem zataiły.

   Identycznym przypadkiem jest sprawa Władysława Biskupa zamieszkałego w Skarżysku Kamiennej. Złożył on zawiadomienie przeciwko Sebastianowi Smolakowi, którego rodzina pracuje w Policji. Sąd umorzył proces, jednakże po złożonej apelacji Sąd Okręgowy w Kielcach zwrócił sprawę do I instancji. Stało się to, podobnie jak w wielu innych procesach, tylko z powodu mojej obecności na rozprawie odwoławczej. Zawiadomienie przeciwko Smolakowi spowodowało proces przeciwko p. Biskupowi.

   Dodatkowym przykładem, wręcz klasycznym, obrony przez atak w wykonaniu gdańskiej Policji, jest sprawa Zbigniewa Arciszewskiego z Gdańska w sprawie Gdańsk-Północ 2 Ds.340/00, gdzie zarzuca się mu znieważenie funkcjonariuszy Policji. Zbigniew Arciszewski jest osobą prowadzącą od 10 lat, według niego w sposób wzorowy, agencje ochrony i nie wydaje się, aby w kontekście tego, czego dopuścili się wobec niego funkcjonariusze-oskarżyciele, zarzuty o rzekomym ich znieważaniu (tym bardziej że jakiekolwiek zarzuty narażały go na utratę koncesji) były prawdziwe. W tym przypadku obawę budzić musi fakt stosowania identycznego patentu, tj. art. 226 K.k., stosowanego przez policjantów w podobnej sytuacji (sprawa 3 Ds.283/01 Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Południe) z innej dzielnicy Gdańska (przypadek z interpelacji nr 629). W odpowiedzi na interpelację widać bowiem taki sam przypadek, rzekomego znieważania policjantów. Podobny zarzut chcieli mi postawić urzędnicy ze Starostwa Powiatowego w Pińczowie, tylko dlatego, że ja jako dziennikarz ich opisywałem. Niestety bez większego sukcesu.

   Ewidentnym dowodem na to, że w odpowiedzi na interpelację nr 629 udzielający odpowiedzi mija się z prawdziwym stanem faktycznym, zapewne na podstawie błędnych danych z prokuratur apelacyjnych, jest fakt oskarżenia mnie w siedmiu przypadkach za to, że dokonałem, jak widać z postanowień o umorzeniach, słusznych i uzasadnionych zawiadomień. Zarzuty te w pięciu przypadkach zostały umorzone. Wobec jednego z dwóch jeszcze nie umorzonych zarzutów, a może nawet wszystkich pięciu, znajduje zastosowanie przytoczony w odpowiedzi na ww. interpelację pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyrokach z 11 grudnia 1996 r. (III KKN 98/96) oraz 18 grudnia 2000 r. (IV KKN 331/2000), iż nie stanowią przestępstwa zniesławienia różnego rodzaju wypowiedzi dokonywane w ramach przysługujących jednostce uprawnień (skarg, zażaleń, zawiadomień o przestępstwach itp.), nawet jeśli mogą one poniżyć osoby, których dotyczą, lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu.

   Ostatni punkt dotyczy zarzutu, który dwa razy był umarzany, nadto w umorzeniach tych wyrażono pogląd, iż jedynemu świadkowi Józefowi Bosiowi nie można dać wiary, jest dowodem na to, że nie popełniłem przestępstwa. Twierdzenie, i to po 6 miesiącach, że zatelefonowanie na Policję i poinformowanie komendanta, że w moim zakładzie są osoby chcące zeznać na okoliczność korupcji, jest przestępstwem, mówiąc dosłownie, jest to twierdzenie śmieszne i stanowi kpinę z prawa i obywatela. W związku z powyższym można uznać za dowiedzione, że wszystkie siedem zarzutów postawiono w celu zdyscyplinowania mojej osoby. Zasadne jest też to twierdzenie, że to ja, a nie prokuratorzy z Kielc, przedstawiający mi taśmowo zarzuty, miałem rację, składając zawiadomienia. W sprawie tej dorobiono mi nawet opinię sądowo-psychiatryczną, w której ˝stwierdzono˝ moją rzekomą niepoczytalność. Teraz po umorzeniu zarzutów widać, że seria zarzutów wobec mnie była nieuzasadniona i stanowiła próbę zmuszenia mnie do zaprzestania dochodzenia moich praw.

   Ewidentnym przykładem na to, że prokuratorzy w przypadku, kiedy zawiadomienie dotyczy osób z ˝układów˝, nie prowadzą w sposób poprawny dochodzeń, jest sprawa dotycząca starosty pińczowskiego - prokuratura Kielce - 3 Ds.9501/00. Śledztwo to było dwa razy umarzane, następnie ponownie podejmowane, czterech biegłych rzeczoznawców odmówiło wykonania opinii, a obecny, piąty z rzędu, zwleka już kilka miesięcy z wykonaniem zlecenia. Potwierdzeniem tego jest pismo Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie z dnia 30 marca 2000 r., gdzie PA w Krakowie przyznaje, że w siedmiu przypadkach decyzje o umorzeniach były przedwczesne.

   Następnym przypadkiem jest sprawa poświadczenia nieprawdy przez sekretarza powiatu pińczowskiego, który poświadczył za zgodność z oryginałem kopii dokumentu, gdy na oryginale były naklejone pieczątki. Pomimo żądania Komendy Wojewódzkiej Policji w sprawie wniesienia aktu oskarżenia, postępowanie umorzono.

   Jest jeszcze jedno, bardzo aktualne postępowanie karne, prowadzone przez prokuraturę w Pińczowie sygn. Ds.847/01, w międzyczasie umorzone. Postanowienie w tej sprawie jest przestępstwem matactwa lub co najmniej niedopełniania obowiązków służbowych przez prokuratora Marię Ch. W tym przedmiocie zostało skierowane osobne pismo do Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Prokurator umarzając ww. śledztwo w sprawie sfałszowania aktu własności ziemi nie objęła śledztwem osoby geodety gminnego z Działoszyc (Pińczów), który mając w ręku w urzędzie dwa różne, a więc sfałszowane akty własności ziemi, sam przygotowując na prywatne zlecenie wypisy map geodezyjnych, nie widział problemu sfałszowanych dokumentów i wpisał do Rejestru Gruntów na podstawie jednego z nich nowego właściciela. Mając, jak wynika z załączonego postanowienia o umorzeniu, dwa sfałszowane dokumenty, mógł, a nawet powinien zauważyć fakt sfałszowania oraz poświadczenia nieprawdy przed notariuszem. Oczywiście tego nie zauważył i nie zawiadomił prokuratury. Zrobiłem to dopiero ja przez burmistrza, który też nie widział problemu.

   Bulwersujący był też przypadek oskarżenia przez policjantów w Warszawie młodego warszawiaka, który został po dwóch latach uniewinniony. Sędzia, uzasadniając wyrok powiedziała, że tego typu oskarżenia są na porządku dziennym w Policji i są sposobem obrony przez atak. Taka argumentacja sędziego oraz podnoszenie tej sprawy przez posła, byłego p.o. prokuratora krajowego, musi jednak dowodzić, iż problem jest dość poważny. Problem ten można wyjaśnić tylko w taki sposób, że Prokuratura Generalna zacznie traktować poważnie prawa człowieka w zakresie skutków przedwczesnych umorzeń i bezprawnych działań prokuratur, zarówno w przestrzeganiu praw pokrzywdzonych, jak i skutecznego ścigania przez nadzór przypadków fałszywego oskarżania przez prokuraturę i Policję. Dowody w niektórych takich przypadkach są żałosną naiwnością, szczególnie wtedy, gdy do akcji wkracza jako oskarżyciel kolega rzekomo znieważonych policjantów, tak jak jest w przypadku np. Rafała Nowaka, któremu zarzuty stawia się dopiero po zauważeniu, że pokrzywdzony udał się do lekarza po obdukcję. Czy można wierzyć policjantom, którzy nie meldują o przestępstwie na swoją niekorzyść przez 24godziny?

   Nieulegający najmniejszym wątpliwościom jest fakt ukrywania przez Renatę Rozalicz, naczelnika IV Ds. Warszawa Śródmieście przez prawie dwa lata przedmiotu dochodzenia prowadzonego z mojego zawiadomienia, co w osobnym piśmie przyznało Ministerstwo Sprawiedliwości.

   Reasumując, należy stwierdzić, że prokuratorzy w sposób wyjątkowo bezprawny wydają przedwczesne postanowienia o umorzeniu postępowań. Tak wydane decyzje są podstawą do automatycznej reakcji pokrzywdzonych, tj. składania zawiadomień lub głośnego komentowania zachowań organów ścigania, co z kolei spotyka się z fałszywymi oskarżeniami ze strony sędziów i prokuratorów. Jeżeli prokuratorzy są w stanie podjąć nie tyle błędną, co bezprawną, będącą przeważnie matactwem lub niedopełnianiem obowiązków, decyzję, to trudno uwierzyć, że nie dopuszczają się fałszywych, jak w moim przypadku, oskarżeń. Działania polegające na oskarżeniu są tym bardziej bezpodstawne, że każdy policjant, prokurator, sędzia winien znać na pamięć przytoczone wyroki Sądu Najwyższego. Umorzenie zarzutów jeszcze nie dowodzi, że ktoś nie został zdyscyplinowany, nie stracił majątku na adwokatów, zdrowia lub nie zarobił, tak jak ja, opinii sądowo-psychiatrycznej, której nikt nie chce zweryfikować.

   Wszystkie ww. przypadki, szczególnie mój, ale nie tylko, są przykładem problemu fałszywego oskarżania w celu zdyscyplinowania pokrzywdzonego lub obrony przez atak.

   W związku z powyższym oczekuję udzielenia rzetelnej odpowiedzi na pytania:

   W ilu przypadkach w latach 1999 - 06.2002 wszczęto w całej Polsce dochodzenia w sprawie rzekomego pomawiania, znieważania, fałszywego oskarżania funkcjonariuszy państwowych, pobicia ich rodzin, utrudniania dochodzeń, w których oskarżony był pierwotnie pokrzywdzonym? Wnoszę o sporządzenie wykazu.

   W ilu z tych przypadków sporządzono opinie psychiatryczne, którymi podważano zeznania pierwotnie pokrzywdzonych lub zarządzono obserwacje?

   Ile jest takich przypadków, w których wystąpiły obydwie przesłanki łącznie? W województwie świętokrzyskim opinie sądowo-psychiatryczne wydawali biegli o nazwiskach: Kupiecki, Musiał oraz Łos.

   Czy prokuratura zamierza po ujawnieniu wszystkich takich przypadków z ostatnich np. dwóch lat przeanalizować wszystkie postępowania, które stały się przyczyną późniejszych oskarżeń, i ustalić, czy prowadzone pierwotnie postępowania były prowadzone w sposób poprawny?

   Czy Ryszard Skrzypek był kiedykolwiek biegłym sądowym z listy prezesa Sądu Okręgowego w Kielcach? Jeżeli tak, to z jakich powodów został skreślony?

   Oczekuję rzetelnego wykazu takich postępowań, są one bowiem naruszeniem praw człowieka. Po otrzymaniu takiej specyfikacji zamierzam ten problem zaawizować sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Wnoszę również o analizę przez Prokuraturę Krajową wszystkich ujawnionych przypadków i udzielenie odpowiedzi, czy w postępowaniach tych doszło do naruszenia zasad postępowania karnego.

   Z poważaniem

   Poseł Zbigniew Nowak

   Warszawa, dnia 5 lipca 2002 r.

lipoliza | laptopy za 1/4 ceny | Kolczyki | kredyt mieszkaniowy | backgammon zasady Wykop Techno Sety Trance Rolety Poznań Opłata za efekty sap software entwicklung Wiedeńskie Hotele Hotel Światowit ftp serwer Gotowe projekty